Świątynie

 

Świątynia Oceanu Indyjskiego Tanah Lot i magiczna skała.

Na Bali jest taka skała…...gadająca i do tego transformująca energię ludzkich problemów.Taki można rzec healer, dukun, szaman, który odbiera złego ducha a zwraca wolność myślenia.Mała, niepozorna, stojąca obok okazałej Świątyni Oceanu. Ale to nie skała, na której wybudowano świątynię ma moc ale ta obok….. mała, niepozorna. Taki paradoks…..ludzie ciągną tysiącami dotknąć skały, na której stoi świątynia i zachwycają się nią a nie zwracają uwagi na prawdziwy skarb, który jest tuż obok.Mała, niepozorna…..aczkolwiek wielka skała już z daleka przywoływała mnie swoim syrenim dźwiękiem. Szłam do niej jak w hipnozie. Przewodnik Gede, zachęcał mnie abym poszła do świątyni ale ja powiedziałam: tam na mnie nic nie czeka…idę dalej przywoływana szumem fal oceanu i oto jest…..jest skała, która najwyraźniej do mnie mówi. Słyszę jej konwersację, miłą w tonie: pomyślałam żartobliwie: jest dobrze wychowana- ale zaraz potem słyszę- popatrz jak ludzie ukochali wielkość, blichtr…..nie słuchają serc…..bo gdyby je słyszeli przyszliby do mnie i podzielili się swoim problemem. Ja transformuję energię niewiedzy w wiedzę i zrozumienie. Popycham ludzkie myślenie na właściwe tory. Tory rozwiązań.
Stałam jak zamurowana i słuchałam jej…... mówiła długo…... i piękno jej słów roztapiało moje serce. Odczułam ulgę……oddałam jej swój problem i stał się sprawą do załatwienie……prostą.

 

Gdybyśmy  rozumieli  Ducha  Ziemi, 

wzrastalibyśmy  jak  piękne,  dorodne  i  dobrze  zakorzenione  drzewa.